Rząd przyjął drugą ustawę o innowacyjności w nauce. Ma zlikwidować ograniczenia i zwiększyć wsparcie dla naukowców. Wicepremier Jarosław Gowin twierdzi, że przedsiębiorca będzie mógł odliczyć każdą złotówkę przeznaczoną na badania i rozwój. Najnowsze osiągnięcia naukowe prezentowali w Rzeszowie młodzi naukowcy z całego kraju. Wielu z nich to doktoranci, którzy już wybrali tematy związane z przemysłem.

Marcin Dereń w Politechnice Rzeszowskiej prowadzi badania głowic optoelektronicznych. Dla laika to kosmos, ale wystarczy zobaczyć latający dron, żeby połączenie badań i rozwoju stało się jaśniejsze. Młody naukowiec uważa, że w pracy naukowej warto zajmować się tym, czego potrzebuje rynek. Zwłaszcza, jeśli badania wspiera konkretna firma. Marcin Dereń: "Mamy dwie pieczenie na jednym ogniu. Mamy firmę, która zyskuje coś nowatorskiego i jednocześnie finansuje te badania. Uczelnia zyskuje dodatkowe finansowanie spoza budżetu państwa." To ważne, szczególnie na uczelniach technicznych, które każdego dnia muszą korzystać nie tylko z auli, laptopa i rzutnika.

Nowa ustawa o innowacyjności w nauce zakłada między innymi zwiększenie wysokości ulgi podatkowej na działalność badawczo - rozwojową do 100%. Zwiększa też zakres działania spółek celowych tworzonych przez uczelnie o działalność gospodarczą. Ma to być zachęta do większej aktywności zarówno dla przedsiębiorców, jak i środowiska akademickiego. Tym bardziej, że wchodzimy w erę przemysłu 4.0. Środowisko młodszych pracowników naukowych czeka też na szczegóły Konstytucji dla Nauki dotyczące szkolenia doktorantów. Według zapowiedzi resortu powstaną szkoły doktorskie, a każda będzie mogła być utworzona docelowo dla co najmniej dwóch dyscyplin naukowych. Każdy doktorant ma mieć też zapewnione stypendium.