Dziś Kościół Katolicki, jak co roku w drugą niedzielę Adwentu, odchodzi Dzień Modlitw za Kościół na Wschodzie. To okazja do przypomnienia o polskich księżach i zakonnicach pracujących za wschodnią granicą, między innymi na Ukrainie i o potrzebach tamtejszych parafii, które niezmiennie od lat funkcjonują głównie dzięki wsparciu z Polski. Przed kościołami w całym regionie zbierano dziś pieniądze na ten cel.

Dla wielu osób to już adwentowa tradycja. Zbiórka zorganizowana już po raz 18 za każdym razem przypomina, że rzymskokatolickie parafie za wschodnią granicą ciągle potrzebują wsparcia. Bo pieniędzy brakuje nawet na ogrzewanie czy drobne remonty w większości odzyskanych po latach kościołów. Zbiórka prowadzona równocześnie we wszystkich parafiach w Polsce co roku pozwala na konkretną pomoc.

Mieszkańcy Podkarpacia na co dzień pomagają rzymsko-katoliockim parafiom na Ukrainie, głównie w obwodzie lwowskim. Wspierają też kolejne inicjatywy pracujących tam księży i sióstr zakonnych. Przykład to między innymi wsparcie mieszkańców Przeworska dla Domu Miłosierdzia w Brzuchowiacach. Wiosną zebrali i przekazali siostrom Józefitkom, które prowadzą placówkę powstałą z myślą o najstarszych, często samotnych Polakach ze Lwowa, miedzy innymi środki czystości i leki. Pieniądze z Polski pomagają też na co dzień w przetrwaniu wielu rzymskokatolickim parafiom. Wszyscy wiedzą, że gdy parafie mają po kilkudziesięciu wiernych, a Ci sami z trudem wiążą koniec z końcem to często jedyna możliwość.

Do tej pory, tylko w ten jeden dzień w roku, udało się zebrać prawie 2,5 miliona złotych. Ale potrzeby kościoła na wschodzie są ciągle ogromne. I misyjna praca polskich księży oraz sióstr i braci zakonnych zaspokaja tylko część z nich.